Jak wykorzystać życiowe łajno

Wczoraj, wychodząc na zakupy, wdepnęłam tuż przed domem w kupę. Nie wiem co za stworzenie ją tam zrobiło, ale sądząc po rozmiarach musiało się wcześniej porządnie najeść czegoś niezdrowego. Nie zauważyłam tej kupy bo moją uwagę odwróciła pewna zażarcie kłócąca się para.

– Co ty wiesz! Ty gówno wiesz! Mówisz, że ci źle, a co ja mam powiedzieć! – krzyczała pani.

– Całe życie tylko słucham twoich narzekań! Pretensje, pretensje, ciągle pretensje! – krzyczał pan.

Pomyślałam sobie, że ta sytuacja dokładnie przedstawia to, czego czasem każdy, włącznie ze mną, doświadcza życiu.

Nie, żebym często wchodziła w psie kupy albo kłóciła się z kimś czy narzekała. No dobra, narzekać mi się zdarza dość często.

Chodzi o to, że czasem życie podrzuca mi pod drzwi jakieś śmierdzące gówno a ja dziwię się skąd ono się tam wzięło i dlaczego to właśnie ja musiałam w nie wdepnąć.

Chodzi też o to, że czasem jak już wdepnę w to gówno, to zamiast zeskrobać je gdzieś pod drzewem użyźniając nim glebę, noszę je na bucie przez wiele dni, pozwalając, by jego uroczy zapach roznosił się wokół. Mało tego. Bronię tej kupy jakby była najcenniejszą rzeczą jaką mam. Pławię się w oparach jej smrodu, dziwiąc się, że ludzie się ode mnie odsuwają.

Co jakiś czas zdarza mi się tak wdepnąć. Jednak do tej pory nie zdawałam sobie sprawy z tego, że sama to gówno pod swoje drzwi zamówiłam, tylko o tym zapomniałam. A od czasu do czasu, to samo życie mówi mi „sprawdzam” i podrzuca wielką kupę, żeby zobaczyć jak sobie z tym poradzę.

Co mogę zatem z tym życiowym łajnem zrobić?

Po pierwsze, zaobserwować w jakich sytuacjach składam zamówienie i przestać to robić. Wziąć odpowiedzialność za to co robię, co mówię, jak postępuję, gdzie jestem. Tak! Gdzie jestem. W przeszłości, przyszłości czy tu i teraz. Czy przypadkiem nie podróżuję gdzieś w przyszłość wyobrażając sobie jakieś straszne rzeczy, które pewnie i tak nigdy się nie wydarzą? Albo czy nie rozpamiętuję przeszłości, której i tak już przecież nie zmienię? Czy słowa jakich używam są właściwe? Jak to co robię, lub czego nie robię teraz, może wpłynąć na moją przyszłość? Może właśnie teraz składam zamówienie na gówno, które pojawi się za kilka minut, kilka godzin, kilka dni, kilka miesięcy, czy kilka lat, gdy już nie będę pamiętała, że je zamówiłam…?

Po drugie, pomyśleć co zrobić, gdy już w nie wdepnę. Czy nosić je wszędzie ze sobą czy może zeskrobać z buta czyniąc z niego użytek? Pozbyć się go, czy pławić się w jego zapachu i zatruwać też życie innym?

Po trzecie, zastanowić się czy z tej życiowej kupy nie ulepiłam sobie tożsamości biednej, pokrzywdzonej przez los ofiary tylko po to, by czerpać z tego jakieś wątpliwej jakości korzyści?

Po czwarte, rozważyć czy warto bronić tego gówna jakby było największym skarbem, czy może odpuścić i pozwolić mu się odkleić albo wykruszyć? Może się bowiem zdarzyć tak, że gówno jest tak stare, że wyschło na wiór i ani się nie klei, ani już nawet nie śmierdzi, będąc tylko balastem, który niepotrzebnie ciąży, a ja wciąż wklepuję go w moje podeszwy bojąc się go stracić.

Rozmyślając tak o tym gównie postanowiłam poczytać o żukach gnojarzach. Po co właściwie kręcą te swoje gnojne kule?

Otóż, kupa służy im za pożywienie, robią z niej posłanie w swoich ziemnych norkach a także używają jej jako klimatyzacji w zimne czy upalne dni. Jest ona dla nich tak cenna, że próbują ją sobie nawzajem wykradać, a jak utoczą z niej kulkę to bronią jej przed intruzami za wszelką cenę. Żuki potrafią wykorzystać gówno kreatywnie.

Podobno ja też jestem kreatywna. Zatem podejdę twórczo do mojej życiowej kupy i zrobię z niej nawóz. Potraktuję ją jak pożywkę, jak doping do działania. Gówno może stać się podłożem dla mojego wewnętrznego ogrodu. Może być kamieniem węgielnym tego co buduję. Może być najlepszą życiową lekcją, źródłem energii, siłą napędową, zachętą, motywacją, pretekstem, inspiracją i okazją! Praprzyczyną wszystkiego co pojawia się w moim życiu. Na łajnie przecież rosną najpiękniejsze kwiaty, najsłodsze owoce, najdorodniejsze warzywa!

Podjęłam decyzję, że wykorzystam moje życiowe gówno najlepiej jak potrafię.

Co też niniejszym czynię.

1 komentarz do “Jak wykorzystać życiowe łajno”

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Koszyk
Przewijanie do góry