Bezsenność twórcza

Znowu się do mnie ta franca, harpia perfidna wprowadziła. (No tak… Pełnia Pieprzonego Księżyca…)

A już dawno temu dostała eksmisję.

Wyniosła się i byłam przekonana, że już nie wróci. A jednak! Zaczęła przychodzić cichaczem jak to zwykle ona w sytuacjach, gdy na horyzoncie pojawia się nowy pomysł do zrealizowania.

Najpierw mnie odwiedzała nad ranem, by odchodzić złośliwie dwadzieścia minut przed dzwonkiem budzika, potem wpadała do mnie koło trzeciej nad ranem i siedziała do południa, a teraz wprowadziła się na dobre.

W ciągu dnia, uaktywnia się zawsze w chwili gdy chcę uciąć sobie drzemkę.

Za to wieczorem, gdy kładę się do łóżka, ta wredna nadaktywna pinda ma najwięcej do powiedzenia. Ledwie przyłożę głowę do poduszki ona zaczyna.

– Ej, śpisz?

– Śpię, daj mi spokój.

– Ale weź nie śpij! Muszę ci coś powiedzieć!

– Zamknij jadaczkę i daj mi spać…

– Ale to ważne!!! Jak mogłaś dzisiaj tak łatwo odpuścić tej babie na poczcie? Była taka niemiła! Trzeba było jej nagadać! Albo ta lekarka w przychodni! Co za małpa! Czekałaś na wizytę siedem miesięcy a ona poświęciła ci tylko sześć minut! Pewnie zapomniała jak się nazywa branża, w której pracuje! Służba zdrowia! SŁUŻBA! To ona jest tam dla ciebie a nie ty dla niej! Mogłaś jej powiedzieć, że….

– Zamknij się wreszcie, chcę spać!

– Pomyśl tylko, gdybyś teraz zaczęła pisać książkę i codziennie pisała tylko jedną stronę, może by coś z tego wyszło? Jest tyle tematów, które…

– Uspokój się wreszcie!

– Trzeba jutro zrobić pranie, bo już czyste majtki ci się kończą. Schowałaś zupę do lodówki?

– Cholera, nie.

Wstaję, idę do kuchni, wkładam gar z zupą do lodówki i wracam do łóżka. Przykrywam się, wtulam głowę w poduszkę i już zaczyna mi się robić dobrze, gdy słyszę znowu:

– Mam temat na książkę! Napisz o swoim życiu, o tym jak zostałaś malarką, przecież zawsze chciałaś pisać a nie dalej jak wczoraj chciałaś zostać ekspertem w jakiejś dziedzinie, to teraz możesz bo przypomniałaś sobie, że jesteś! Mogłabyś zarabiać na tym swoim wymarzonym „kołczingu artystycznym” i pokazać innym jak to zrobiłaś. A może kasiorka by z tego jakaś była? Może to by było dobre, co? Nie musiałbyś brać tyle lekcji, miałabyś czas, żeby malować, żeby pisać, żeby…

– Proszę cię, jutro o tym pomyślę…

– Ale wstań i zapisz sobie, bo zapomnisz.

Wstaję, idę do pracowni, wyciągam zeszyt, zapisuję. Wracam do łóżka, kładę się i w momencie kiedy zasypiam ta znowu mnie szturcha.

– Ej, lekarstwa zażyłaś? Lepiej zażyj, bo znowu ciśnienie ci skoczy. Mogłabyś w sumie przejść na dietę i więcej się ruszać. Pamiętaj, żeby jutro rano rozmrozić mięso. Boczek byś upiekła taki pyszniutki. Chleb trzeba kupić. Acha! Przejrzyj te oferty pracy w internecie. Nie zarobisz na tym malowaniu. Co cię podkusiło z tymi studiami na stare lata. Masz co chciałaś idiotko. Malarstwa ci się zachciało. Ten makaron ryżowy chyba zatka ci dupę i znowu będziesz miała problem. Musiałaś go tyle zeżreć? Pić mi się chce! Zadzwoń jutro do mamy. Pamiętasz tę kobitę z autobusu? Gadała sama do siebie. Pewnie jest samotna i nie ma do kogo gęby otworzyć.

– Za to ty masz. Przestań już pieprzyć głupoty, muszę spać. Jutro rano wcześnie wstaję…

– To wstań teraz i napij się ciepłego mleka z miodem. To pomaga. Może potem zaśniesz. I zażyj te leki.

Wstaję. Patrzę na zegarek. Jest trzecia. Zażywam różową tabletkę na uspokojenie,  acard na serce, zieloną tabletkę na lepszy nastrój, melatoninę na spanie, białą podłużną z rowkiem na tachykardię, małą złocistą kapsułkę z witaminą D3 i robię sobie ciepłe mleko z miodem. Siadam w fotelu, otwieram książkę i zaczynam czytać. Koło szóstej nad ranem czuję, że zaczynam odpływać w objęcia Morfeusza. Przenoszę się do sypialni, pakuję się pod kołdrę, zasypiam.

– A światło w łazience zgasiłaś?

Oż KU*%&*WA MAĆ!!!

1 komentarz do “Bezsenność twórcza”

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Koszyk
Przewijanie do góry